Droga od etykiet produktów do chemii organizmu
Moja praca zaczęła się od etykiet. Wiele lat temu, analizując skład popularnych "zdrowych" produktów, zrozumiałam, że to, co widzimy na opakowaniu, rzadko przekłada się na fizjologię trawienia. Punkt zwrotny nadszedł podczas pracy z pacjentką chorą na Hashimoto. Dostarczyła mi ona worek suplementów i "cudownych" diet, a jej wyniki były wciąż niepokojące. Kluczem nie była kolejna eliminacja grup produktów, ale zrozumienie biochemii – jak żelazo, selen i cynk wpływają na produkcję hormonów tarczycy i jak dieta wpływa na wchłanianie leków.
To doświadczenie ugruntowało moją filozofię. Dyplom z dietetyki to fundament, ale prawdziwa wartość leży w połączeniu go z wiedzą z zakresu biochemii i analizy surowców. Moje pierwsze konsultacje to nie była "liczba kalorii", ale godziny rozmów o samopoczuciu, energii i jakości snu. Dzisiaj, po latach praktyki, wiem że "efekt jo-jo" to często wina nieodpowiedzialnego cięcia kalorii, a nie braku silnej woli pacjenta.
Zanim usiądziemy do rozmowy, Ty też przejdź tę drogę. Zobacz, jak moje doświadczenie w pracy z chorobami metabolicznymi i zaburzeniami hormonalnymi może rozwiązać Twój konkretny problem. Nie sprzedaję gotowych szablonów. Pracuję nad trwałą zmianą nawyków, opartą na Twoich preferencjach i stylu życia.
Filozofia małych kroków
"Całościowe wykluczenie grup produktów (np. węglowodanów) jest zgubne. Trwałe efekty przychodzą poprzez edukację i stopniową adaptację nawyków, co minimalizuje ryzyko niedoborów i zniechęcenia."